Dziennik Andrzeja Dębkowskiego - Zapiski na skrawku... komputera

Kasta Panów...

 

   No i proszę, okazało się, że mamy w Polsce kastę nadludzi, rasę Panów.

   – Nie użyliśmy siły i nie użyjemy jej. Jesteśmy ludzkimi panami, bo jesteśmy panami, w przeciwieństwie do niektórych – grzmiał dzisiaj w Sejmie (22 lutego 2017 roku) Jarosław Kaczyński. W ten sposób odniósł się do niedawnego protestu opozycji, która postanowiła zablokować mównicę na sali plenarnej...

   Tak więc narodziła się szczególna, nowa rasa Panów. Okazało się, że suweren, który stał przy urnach wyborczych nie miał świadomości, że głosuje na Ludzkich Panów!

   O ile pamiętam, kiedyś Pan chodził w czystych półbutach, dzisiaj te buty są brudne i do tego wyłazi z nich słoma. Właściwie to nie są to półbuty, a gumowce po wyjściu z szamba. No to sobie łażą na salonach, udając Panów.

   A skoro mamy już rasę panów z Prawa i Sprawiedliwości, to kiedy, panie Kaczyński... łapanki i wywózki podludzi do obozów?

   Panem to trzeba się urodzić...

   Aż dziwne, że prezes za swoje słowa nie dostał nagrody „zasłużony dla polszczyzny”. Proponuje jego kandydaturę za słowo „profitent”. Chyba chodziło mu o beneficjenta...  Ale chyba już za późno. Wcześniej ubiegł go poeta i dziennikarz Wencel, odbierając to wyróżnienie z rąk prezydenta Dudy, przy zdecydowanym sprzeciwie Rady Języka Polskiego.

   Ciekawe, czy Duda konsultował to z „Panem Kaczyńskim”?